Wróżka

Oto moja wróżka. Oby wróżyła, aktywniejsze działanie na blogu, o którym wciąż myślę, tylko się jakoś nie składa…

SONY DSCSONY DSC

 

Zgłaszam ją do wyzwania Kreatywnego Kufra

Niech żyje bal!

 

Podobno na bal dobrze jest przybyć w ostatniej chwili, bo wtedy ma się mocne wejście. No to przybywam niemal za pięć dwunasta, wołając: Niech żyje bal! Wiwat karnawał! I to najlepiej w Rio. Niech będzie kolorowo i pierzaście.

Na początek tylko jedno zdjęcie, bo czas goni. Mam nadzieję jutro wrzucić więcej, jeśli pokaże się światło (jakiekolwiek znośne).

Oto moja balowa propozycja: pióra, pióra i sznurki z Maroka.

Dziękuję Wam za świętą cierpliwość.

I jak rzekła rdza do rdzy: poloneza czas zacząć!

 

DSC05351

Obiecane dodatkowe zdjęcia:

SONY DSC

SONY DSC

DSC05352

Czerń z czymś, a coś złoto

Ostatnio jakoś pojawiam się i znikam, choć ciągle obiecuję sobie większą regularność wpisów. A życie toczy się jak chce, dlatego chyba pozostaje pogodzić się z taką, a nie inną dynamiką. Dobrze, że są konkursy, to zawsze jakoś człowieka mobilizuje. Dziś broszka konkursowa na wyzwanie Szuflady: Czerń z czymś. Ja, tak jak Lolissa, postawiłam na złoto. Ozdobę zaczęłam szyć na sylwestra 2013 r. To ona miała „zrobić” kreację razem z parą złotych szpilek, ale jak to zwykle bywa czasu mało, a do zrobienia sporo. Stojąc wobec alternatywy: nakarmić gości czy błysnąć nową biżą bez wahania wybrałam bramkę A, ku ogólnemu zadowoleniu, jak się okazało. Na szczęście Szuflada ogłosiła konkurs i moja złociutka ma wreszcie swój wymarzony bal. Oto ona:

SONY DSC

 

 

SONY DSC  I po raz pierwszy na blogu plecy, bo wyjątkowo udane:SONY DSC

Bardzo dziękuje, że cierpliwie zaglądacie. Nie ustaje w postanowieniu poprawy. Pozdrawiam ciepło listopadowi wbrew!

 

Czerń, szarość, biel i toksyczna żółć

 

Nie wiem gdzie i kiedy usłyszałam określenie „toksyczna” żółć, ale bardzo mi się spodobało. Również kolor jest intrygujący, trudny i raczej do stosowania w dodatkach. Pod spodem moja interpretacja wyzwania Kreatywnego Kufra i Art-Piaskownicy: Kolory – 1 wyzwanie 2 blogi. Oczywiście rzutem na taśmę. Za broszę zabrałam się już dawno, ale długo nie miałam pomysłu na wykończenie dołu, szyłam i prułam, przymierzałam, próbowałam i zmieniałam zdanie. W końcu przyszła iluminacja, pewnie od tej jarzeniowej żółci. I oto jest, niech Was ogrzewa w te chłodne dni.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Ostra skórka… od banana

„Co przychodzi Ci na myśl, kiedy myślisz o czymś ostrym?” pytają projektantki Szuflady we wrześniowym wyzwaniu. Odpowiadam: ostry język, czyli mój własny, jednak do startu w wyzwaniu posłużyła mi skórka od banana. O co chodzi? Już śpieszę z wyjaśnieniem. Podczas jednej z towarzyskich nasiadówek wzięło nas na filcowanie na mokro, zwane także „darciem pierza”. Ufilcowałam kwiat o trzech wydłużonych płatkach w odcieniach brązu. „Stara skórka od banana!” zgodnie zakrzyknęło całe towarzystwo. Nieoszałamiająca to rekomendacja, ale nie sposób było odmówić im racji. Bananoskórka wylądowała w pudle i czekała, aż doczekała. Ostre krawędzie, ostre pręciki, ostre kontrasty kolorów i faktur. Oto moja interpretacja tematu: Ostre w Szufladowym wyzwaniu:

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

 

Skarby Maroka

Każdy nowy miesiąc niesie ze sobą obietnicę na coś nowego, dlatego żeby dobrze zacząć blogowo październik spełnię daną Wam obietnicę. Będąc w Maroko widziałam niezliczone ilości wspaniałej biżuterii, jednak doszłam do wniosku, że kupienie różnych przydasiów do własnoręcznego przetworzenia, będzie lepszym rozwiązaniem. Radość potrwa dłużej, a wielokrotnie przywoływane wspomnienia ożywią tę niezwykłą podróż w mojej pamięci. Jedyny zakupowy wyjątek zrobiłam dla pięknego „krzyża pustynnego” (czy jakkolwiek go nazwać). Metaloplastyki raczej nigdy nie opanuję…

Marakesz pełen jest pasmanterii, trudno było się oprzeć, oto efekty:

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Jest też trochę korali. Sprzedawca zapewniał, że te zdobione emalią to autentyczne berberyjskie. Prawda czy nie, urzekły mnie swoją urodą.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Ach, wspomnień czar…

SONY DSC

Uśmiech Lo…su? Nie, uśmiech Lolissy

Właśnie, uśmiech Lolissy wielki i promienny. A Ola mnie ostatnio psuje i rozpieszcza. Jeszcze nie zdążyłam ochłonąć (i pochwalić się) po tym, jak dostałam od niej niewiarygodnie wprost piękną broszę oraz cały skarbiec półfabrykatów, a już przyszło zaproszenie do

czuję się prawdziwą wybranka losu. Tak, więc po kolei, najpierw otrzymane przeze mnie prezenty:

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Broszka jest przepiękna, wspaniale wykonana i idealnie trafiona kolorystycznie. Ocean radości.

SONY DSCSONY DSC

Pokazane powyżej różności bawią i uczą. Z wieloma, jak na przykład z taśmą cyrkoniową, kryształkami czy „kafelkami”, nie miałam jeszcze do czynienia, więc jest okazja by poszerzyć horyzonty i nabyć nowych umiejętności.

Bardzo Ci Olu dziękuję za ciepło, życzliwość i hojność. Wygrana w Twoim tajnym candy była wielką przyjemnością i ogromnym wyróżnieniem.

A teraz szczerze na pytania:

1. Nad czym obecnie pracuję?

Nad estetycznym łataniem ubytków w karoserii – na razie osiągam wynik na 3+, ale brak mi w tej dziedzinie doświadczenia. Nad ofrendzlowaniem do zabytkowej lampki – gromadzę materiały. Nad zorganizowaniem sobie przyzwoitego stanowiska pracy – stół w salonie otoczony chaosem nie jest idealnym rozwiązaniem. Liczę, że posiadanie kawałeczka dobrze/lepiej zorganizowanej pracowni wpłynie dodatnio na jakość i częstotliwość tworzenia. Nad pracą na wyzwanie Szuflady: Ostry – publikacja już wkrótce.

2. Czym moja praca różni się od innych?
Trudno porównywać się do innych, dlatego odpowiem przewrotnie. Szczepan Twardoch w wywiadzie dla Logo powiedział: „Pisać? Nienawidzę. Lubię wymyślać historie, ale pisanie książek to męczarnia. Dlatego nazywam to pracą i ktoś mi za to płaci”. Jeśli idzie o moją twórczość, to w odróżnieniu od innych „prac” w całej rozciągłości robię to z wewnętrznej potrzeby i dla przyjemności.

3. Dlaczego tworzę i piszę bloga?
Tworzę z wewnętrznej potrzeby ekspresji i chęci obdarowywania bliskich czymś od siebie. Dzięki blogowi mogę spotkać fantastycznych ludzi, którzy podzielają moje zainteresowania, inspirują mnie swoim talentem, oczarowują własną wizją świata. A poza tym, kto nie lubi być czasem chwalony 😉
4. Jak wygląda mój proces tworzenia?
Przypomina zjawisko następujące po wrzuceniu mentosa do butelki coli. Najpierw jest iluminacja: coś zobaczę czyjąś pracę, jakieś nietypowe rozwiązanie lub surowiec, zestawienie kolorystyczne, nową technikę i się zaczyna. Najchętniej rzuciłabym wszystko, zamknęła się w domu i dłubała, dłubała, dłubała… Oczywiście nie mogę sobie na to z reguły pozwolić, dlatego pomysł we mnie buzuje. Nie szkicuję, ponieważ nie umiem odwzorować na papierze tego, co widzę oczyma wyobraźni. Czasami coś tam planuję, ale planistyka wobec zjawiska jakim jest gejzer raczej się nie sprawdza. Efekt finalny z reguły mnie zaskakuje i odbiega od wersji pierwotnej. W ferworze pracy najczęściej parokrotnie zmieniam koncepcję, co jest spowodowane: a) brakiem umiejętności, b) brakiem konkretny materiałów, c) brakiem czasu, d) wpadnięciem na inny fenomenalny pomysł, e) inne, jakie? (katalog otwarty w przygotowaniu).

Cóż wyspowiadałam się uczciwie, kolej na zaproszenie. Jako wyraz mojego podziwu chciałabym zaprosić:

Bluefairy

Moje zdjęcie

Nefryt

Moje zdjęcie

oraz

Clayman

 

Z życzeniami udanego tygodnia dziękuję wszystkim za odwiedziny.

Każde sznurowadło ma dwa końce

Pamiętacie czy nie, ale swoje przymiarki do sutaszu zaczęłam od sznurowadła, które miałam w domu. Chciałam sprawdzić czy to mnie wciągnie, zanim zainwestuję w prawdziwe sznurki. Wciągnęło. Zauważyłam jednak, że biżuteria wykonana z sutaszu jest bardzo elegancka, wytworniejsza niż to, co noszę na co dzień, dlatego szukałam sposobu na uzyskanie bardziej „powszedniego” efektu. I tak właśnie wróciłam do sznurówki. Oprócz niej w wisiorze użyłam także sznureczków z uszu torebek prezentowych. Ze względu na połączenie „szlachetnych” i „przyziemnych” surowców projekt nosił roboczą nazwę: mezalians. Mnie taki look bardzo odpowiada. Ciekawa jestem waszych opinii.

Zgłaszam wisior do wyzwania Szuflady: Morska przygoda.

 

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

 

SONY DSC

Oto moja foto inspiracja:

SONY DSC

 

Bardzo dziękuję, że do mnie zaglądacie. Ahoj!

Wsiorbiło mnie

Wciągnął mnie wir rzeczywistości, codziennych wymagających niezwłocznego załatwienia spraw oraz podniosłych wydarzeń, które niepodobna ominąć. Uprzedzam, że trochę polamentuję, więc osoby uczulone  na lament proszę o natychmiastowe zaprzestanie przyjmowania tego posta, nawet bez konsultacji z lekarzem lub farmaceutą. A może nie będzie tak źle? Ale do rzeczy. Długo mnie nie było ponieważ tuż po powrocie z wakacji, jak z rogu obfitości, posypały się ważne uroczystości rodzinne, toteż zwiedzaliśmy kraj, raz jadąc tuż pod granicę, a innym razem na stolicę. Los ze zdwojoną siłą „pobłogosławił” różnymi okolicznościami fiskusowo-motoryzacyjnymi oraz wyjątkowo nieogórkowym sezonem w pracy, a ostatnio kiedy pełna zapału i silnie zainspirowana chciałam raźno zasiąść do pracy, nóż podstępnie zsuną się z pora i zatrzymał na moim kciuku, czyniąc mu pewien uszczerbek. Przyznam, że wtedy to właśnie zrozumiałam, jak ogromnym skokiem ewolucyjnym było wyposażenie w przeciwstawny palec. Genialne w swej prostocie!  Niewielką ulgę w gojeniu rany przynosi, o ironio, fakt, że wysiadła mi moja cudowna lampa do szycia, która służyła również za fotograficzną. Naprawić się jej raczej nie da (głęboko przemyślana strategia producenta), a zakup nowej rozbija się o logistykę…ach… Teraz czytelników o szczególnie wrażliwych nerwach proszę o pominięcie tego wyjątkowo malkontenckiego fragmentu moich utyskiwań – o pogodzie będzie. Kiedy panowały upały od szycia odciągało mnie zachłystywanie się latem, uprawa roślin, kajak, spacer po lesie, natomiast obecna „mordorowatość” zachęca raczej do lektury pod kocem (na moje uzależnienie czytelnicze ponarzekam innym razem). Podsumowując: sporo projektów czeka na wykończenie, jest wiele pomysłów na nowe,dlatego wystarczy poczekać, aż chromość i ślepota ustąpią, a rzeczywistość straci na intensywności, a będzie lepiej. No, powiało optymizmem!

Bardzo Wam wszystkim jestem wdzięczna, że do mnie zaglądacie, mimo jałowości ostatniego miesiąca. Jesteście kochani, DZIĘKUJĘ.

A w nagrodę coś z archiwum:

Brocha z wczesnego okresu przygód z sutaszem – pomysł dość śmiały, a technika… jak widać

SONY DSC

Wisior z lawą przywiezioną z Teneryfy i bardzo dużą podkładka pod bardzo dużą śrubę – niestety okazał się zbyt ciążki by go nosić. Też z początków szycia co widać po zwykłej białej nitce.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

 

No i coś różowego, bo bardzo pozazdrościłam koleżankom z blogosfery ; )

SONY DSC

 

 

SONY DSC SONY DSC