Jedno oko na Maroko

a drugie na …palec. Praca, którą dziś zaprezentuję jest chyba najbardziej makabryczną, jaką kiedykolwiek wykonałam. Ma też bardzo długą historię i znów będzie o Kasi. Kiedy byłyśmy z Kasią bardzo, ale to bardzo młode, wyszperałam w jakimś kuferku z biżuterią i takimi tam, oko na druciku (jestem przekonana, że było ono od lisa, takiego z etoli). Cóż robić z okiem? Ano zagiąć drucik i nosić jako pierścionek, ku przerażeniu ogółu. Ogół, zgodnie z oczekiwaniami, przerażał się i mierził, tylko Kasia nie ustawała w zachwytach dla mojego geniuszu i niekonwencjonalności. Po latach oko znów „wypłynęło”, właśnie wtedy kiedy KK ogłosił konkurs pod hasłem: Pierścionek. Zrobiłam, a jakże, ale nie zmieściłam się w terminie. Praca nie została upubliczniona, ale Kasię uszczęśliwiłam prezentem. Zapytacie dlaczego teraz o tym piszę? A dlatego, że my, już czworo małżeńskich oczu, kierujemy na Maroko, wylot w piątek…

But don’t worry

I SEE YOU

SONY DSC SONY DSC

Sto lat Kasiu!

Sto lat… mnie nie było, ale na szczęście, jak co roku, przypadły urodziny Kasi i przywracają mnie do blogosfery. Były życzenia, była impreza czas na prezent. Awers:SONY DSC

SONY DSC

Profil:

SONY DSC

Rewers, czyli od zadu:

SONY DSC

Tył pracy szczególnie udany, bo choć nie tak ładny jak przód, to jednak pozwala nosić naszyjnik na dwie strony. Dumna jestem i blada (to drugie oczywiście z powodu klimatu).

A kochanej jubilatce życzę zdrowia, pogody ducha, uśmiechu, 4 kilo arbuza, siatki czereśni i pęczka szparagów, bo sezon. Cytrusy wedle uznania. Sto lat Kasiu!

SONY DSC